23 listopada 2012

21. 'Eleanor, kochanie...'


ANKIETA -------------->

   Weszliśmy do domu, zostawiliśmy Nicki i wróciliśmy do samochodu. Zakręcone wakacje. Harry w ramach rekompensaty zaproponował mi mały wypad do Wesołego Miasteczka. Tak, o tym marzyłam. Zapowiadało się bardzo ciekawie.
   Kiedy byliśmy na miejscu od razu namawiałam Harry'ego na Rollercoaster, ponieważ kocham tego typu rozrywki. Zauważyłam, że trochę się boi, chociaż starał się, abym nie zauważyła. Stwierdziłam, że celowo nie odpuszczę pójścia na kolejkę. Poszliśmy kupić bilety, a po chwili siedzieliśmy zapięci w przylegające, troszkę przyciasne pasy. Możecie mi wierzyć lub nie, ale... Hazzie trzęsły się ręce ze strachu! Hahaha, myślałam, że glebnę! Niby taki hardkorowy koksu, a jednak boi-dupa, haha. W myślach ciągle powtarzałam:
"Keep calm and don't laugh".
Mimo moich starań to nic nie dało. Przegryzałam wargi, aby nie wybuchnąć śmiechem. Nie mogłam nic poradzić, to było silniejsze ode mnie. Na szczęście kolejka ruszyła i nie musiałam się obawiać.
   Rollercoaster powoli zaczął ruszać na szczyt. Jechał, jechał, jechał, jechał, jechał i wreszcie znaleźliśmy się na górze. No to się zaczęło! Jechaliśmy z prędkością 696969 km/h (193 602,5 m/s) - tak, wiem, fascynujące. Miałam niezły ubaw z Harry'ego. Piszczał jak dziewczynka, a ja myślałam, że jebnę.
-Bałeś się? - spytałam kiedy zeszliśmy.
-Nie, czemu? - odpowiedział.
-Hahahahaharry, bałeś się.
-Nie.
-Hahahahaharry!
-Nie... dobra, trochę.
-Hahahhahahhahaha. - zaczęłam się śmiać, ale po chwili opanowałam się i dałam mu buziaka.
-Chodź teraz do Domu Strachu, zobaczymy kto się będzie teraz bał.
-O nie.
-O tak.
-Ale Haaaaarryyyyyy. - przeciągałam.
-Żadnego 'ale'. Idziemy.
-Dobra, ale jak się zsikam to ty ścierasz.
-Nie ma sprawy, lubię ścierać siki.
-Hahahahaha. - szturchnęłam go w ramię i zaczęliśmy podążać do kasy. Kupiliśmy te pieprzone bilety i poszliśmy do wagoników, aby po chwili przejechać przez Dom Strachu. Wyskakujące ryje, straszne odgłosy, pająki, krokodyle, chuj wie co jeszcze. Myślałam, że zaraz się naprawdę zesikam, boże, co za wstyd. Kiedy próbowałam patrzeć w sufit, aby nie widzieć tych wszystkich ryjów, niespodziewanie... z sufitu spadł manekin Samary Sami Morgan! Zaczęłam piszczeć jak Hazza na Rollercoaster. On tylko zaczął się śmiać i zdjął ze mnie manekina. Po głowie chodziło mi tylko jedno:
"Boże! Kiedy to się skończy?!"
I tu nagle, jakby na zawołanie, jazda się skończyła. Jak najszybciej wysiadłam z wagonika, szarpnęłam Harry'ego, abyśmy poszli na lody. Mój chłopak zaczął się ze mnie śmiać, tak jak ja z niego wcześniej.
-I co? Obeszło się bez ścierania sików. - zaczął się ze mną droczyć.
-A weź spierdalaj.
-Sweetie...
-No chodź grubasie na te lody.
-Na lody?
-Perverts, perverts everywhere.
-Lilly, o co ci chodzi?
-Nic, nic. Możemy już iść na te lody?
-Haha, lody. Sorry, to jest silniejsze ode mnie. Chodźmy.
   Poszliśmy kupić te pieprzone lody, później na zjeżdżalnie, karuzelę, ale największą radochę sprawiło nam Diabelskie Koło. Może to dziwne, bo jestem w Londynie już dość długo, ale... nie byłam jeszcze na London Eye. Zawsze chciałam zwiedzać Londyn z takiej wysokości. Trzeba się będzie kiedyś wybrać. Ale wróćmy do tematu.
   Ruszyła maszyna po szynach ospale... haha, sorry. Koło ruszyło a my z Hazzą oglądaliśmy Lunapark od góry. Niesamowite uczucie. Powoli wjeżdżaliśmy na szczyt, kiedy nagle zadzwonił telefon. Kogo? Oczywiście Harry'ego. Kto dzwonił? Oczywiście Eleanor. Bożeeeee, a ten dzień miał być wyjątkowy... Harry spojrzał na mnie jakby chciał zapytać czy może odebrać. Kiwnęłam znacząco głową, a on odebrał tą cholerną konwersację.
*rozmowa*
-Eleanor? Co znów?
-Mógłbyś tu przyjechać?
-Nie, Eleanor, nie. Zrozum, że ja też mam swoje życie prywatne.
-Ale Hazzuś!
-Nie mów tak do mnie! Nie i koniec.
-Ale przyjedziesz jutro?
-Po co?
-Nooooo, będziesz mi potrzebny...
-Nie wiem, zobaczę.
-To pa misiu.
-Nie mów tak do mnie do cholery!
*koniec rozmowy*

-Znów jej się obierki zapchały w zlewie? - próbowałam rozluźnić sytuację.
-Hahaha, nie.
-To co znów chciała?
-Chciała, żebym przyjechał...
-Po co?
-Nie wiem, dziwna jest.
-Zauważyłam. Ale... uważasz, że jest ładna?
-Skończmy temat, proszę. Zaraz wysiadamy.
  I hop! Jesteśmy na ziemi. To brzmi jakbyśmy wrócili z kosmosu...
-Idziemy gdzieś jeszcze?
-Samochodzikiiiii! - wykrzyknęłam, po czym szybko pobiegliśmy po bilety.
   Usiedliśmy wygodnie w osobnych samochodzikach i zaczęła się dzika walka o przetrwanie.
Boom! Boom! Boom! Boom! Boom! Boom! Boom! Boom! Boom! Boom! Boom! Boom! Boom!
I nagle niemiły pan powiedział, że już koniec naszej wielkiej przygody na samochodzikach!!
   Ostatnia wata cukrowa i do domciu. Nogi mnie bolały jak cholera! Harry wziął mnie na barana, obejmując moje nagie uda i tak, zajadając watę doszliśmy do samochodu.
   Harry odwiózł mnie do domu, ja podziękowałam i dostałam dłuuuuuugiego całusa na noc.

______________________________________________________
helooooł <3
KOMENTARZ, KOMENTARZ, ŻEBRZĘ O KOMENTARZ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! <3

follow me, dam wam follow back ale napiszcie :3 https://twitter.com/vebains

12 listopada 2012

20. Ziemniaczany problem

   Boże przenajświętszy, zaraz wyrzucę ten telefon przez okno! Ile razy można do kogoś dzwonić?! Miałam już 69 nieodebranych połączeń. O! Znowu dzwoni. Do mojego pokoju wbiegła Nicki i krzyknęła:
-Odbierz to w końcu! - w tym momencie telefon przestał dzwonić.
-Myślisz, że to coś znaczyło? - dziewczyna spojrzała na mnie z miną 'wtf?'.
-No w sensie, że między Elką i Harry'm?
-Słońce... - zaczęła.
-Dobra nie kończ, bo wiem co masz zamiar powiedzieć. Że jestem dla niego wszystkim, że nigdy by mnie nie zostawił dla... niej, że nie zniszczyłby przyjaźni z Lou i bla, bla, bla. Ale co jeśli to prawda? Co jeśli... - kiedy Nicki zmroziła mnie swoim wzrokiem natychmiast przestałam nawijać. Telefon znowu przypomniał nam o swojej obecności. Blondynka nie czekając na moją reakcje, podbiegła do niego, chwyciła i po chwili stałam z telefonem przy uchu.
-LIILY?! JEZU NARESZCIE! - krzyczał Loczek, a po chwili dodał już spokojniej. -Co się stało sweetie? Dlaczego nie odbierałaś?
-Idę, wytłumaczcie sobie wszystko. - powiedziała szeptem Nicki, a po chwili zniknęła za drzwiami. Westchnęłam.
-Musiałam sobie wszystko przemyśleć.
-Co to znaczy? - zapytał, a ja wyobraziłam sobie jak zdumiony marszczy czoło. Nie odpowiedziałam. Po prostu milczałam. -Lilly, jesteś?
-Taaaak, jestem.
-Odpowiesz mi? Co się stało sweetie? - słyszałam w jego głosie troskę i zmartwienie.
-Eleanor. To się stało. - oj, nie chciałam, żeby mój głos zabrzmiał tak wrednie...
   Rozłączył się. Najzwyczajniej w świecie się rozłączył. Nie powiedział nic. Nawet głupiego 'muszę kończyć'. Opadłam na łóżko i rozpłakałam się. A miałam być silna, nie dać się omotać... Leżałam tak patrząc w sufit, powoli uspokajając się. Usłyszałam ciche pukanie do drzwi, ale wiedziałam, że to Nicki więc nic nie odpowiedziałam. Usłyszałam jak wchodzi do pokoju i zamyka drzwi.
-Lilly... - przeniosłam wzrok na... Harry'ego.
-Co tu robisz? - zapytałam zdziwiona. Nie wiedziałam jak on się tu znalazł i dlaczego. Przecież...
-Myślałaś, że tak po prostu cię zostawię? - zawstydzona opuściłam głowę w dół. Po chwili Loczek znalazł się koło mnie, tuląc mnie do swojej klatki piersiowej.
-Sweetie... - zaczął. -Lilly popatrz na mnie. Kocham Cię.
Z-A-T-K-A-Ł-O  M-N-I-E.
WARIUJĘ?
CO SIĘ DZIEJE?
HARRY. POWIEDZIAŁ. MI. ŻE. MNIE. KOCHA?
DOBRZE SŁYSZAŁAM?
NA WSZYSTKIE MOJE STANIKI...
   Uszczypnęłam się mocno, tak, żeby nie zobaczył tego Harry. Ałć! Mdleję, to prawda, mdleję. MDLEJE MAMO! Pierwsza reakcja? Totalne zdziwienie, niedowierzanie, zmieszanie. A później? Tylko tzw 'motylki w brzuchu'. W całym moim ciele rozlała się fala gorąca. Kompletnie nie wiedziałam jak się zachować. Co odpowiedzieć... Przeanalizowałam wszystko od samego początku, zagłębiając się w swoje uczucia do niego. Zwykle nie mówiłam chłopakowi, że go kocham, to były za mocne słowa. A teraz? Liczył się tylko on... Nieważne było nic innego, poza jego zielonymi tęczówkami. MÓWIŁAM JAK PIĘKNE SĄ JEGO OCZY? Przymknęłam oczy, próbując zmusić mój mózg do tego, by zaczął normalnie funkcjonować. Wstrzymałam powietrze. Lilly, wdech wydech! ODPOWIEDZ MU! Otworzyłam oczy i po prostu wpadłam w ramiona Harry'ego. Gładził mnie po głowie co chwilę po niej całując.
-Ja ciebie też Harry. - powiedziałam, podnosząc na niego swój wzrok. Na jego twarzy wymalował się piękny uśmiech. Te jego dołeczki... Przez dłuższą chwilę patrzyliśmy sobie w oczy, a po chwili złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
-Ty i ja. Ja i Ty. Na zawsze. - wyszeptał.
   Siedzieliśmy tak wtuleni w siebie. Harry nucił mi 'Little Things'. Co chwilę składał na mojej twarzy pocałunki. Po chwili jego telefon rozdzwonił się, a on odebrał, nawet nie patrząc kto dzwoni.
-Eleanor? - na to imię na mojej twarzy pojawił się grymas. Wyswobodziłam się z jego uścisku i skierowałam się do pokoju Nicki. Siedziała na łóżku, słuchając muzyki. Kiedy mnie zobaczyła, ściągnęła słuchawki i zapytała:
-Pogodziliście się?
-Tak... Powiedział mi, że mnie kocha. - uśmiechnęłam się. Nicki zaczęła skakać po łóżku, piszczeć, śpiewać, machać rękami, robiąc to wszystko jednocześnie.
-Głupia, złaź! - powiedziałam, śmiejąc się. -Rozmawia teraz z Elką.
   Od razu mina jej zrzedła.
-Po chuja do niego dzwoni? - wzruszyłam tylko ramionami. Usłyszałyśmy pukanie do drzwi, a po chwili w nich pojawił się sam Harry.
-Sweetie... - zaczął.
-Co jest? - zapytałam, przekrzywiając głowę.
-Eleanor mówiła, że zlew jej się zatkał obierkami ziemniaków i chciała, żebym przyszedł.
   Wybuchnęłam śmiechem. Nie przypuszczałam, że ta dziewczyna może być aż tak głupia (wybaczcie Calderics)!
-CO?! Nie mogła zadzwonić do Lou albo do jakiegoś hydraulika? - mówiłam, między atakami śmiechu. Nicki trzymała się za brzuch i turlała po podłodze.
-To samo jej powiedziałem, ale skomentowała to tylko, mówiąc 'do zobaczenia' i się rozłączyła. - na mojej twarzy wymalował się grymas ale powiedziałam:
-Skoro to taki ziemniakowy problem to idź ratować zlew.
-Nie jesteś zła? - zapytał. Wzruszyłam ramionami.
-Nie, idź.
-Wrócę tu jeszcze okej? - podszedł do mnie i pocałował czule, nie czekając na odpowiedź.
-Kocham Cię. - dodał i wyszedł. Było słychać jak zbiegł ze schodów, a po chwili trzasnął drzwiami. Nicki pozbierała się z podłogi i z powrotem usiadła na łóżku.
-To co, zakupy? - zapytałam.
-Jasne! - wykrzyknęła i w kilka sekund znalazła się w swojej garderobie. Poszłam do swojego pokoju i wybrałam ubrania. Skierowałam się do łazienki, pomalowałam się, wyprostowałam włosy i byłam gotowa. Zeszłam do kuchni, wzięłam jabłko i czekałam na blondynkę. Po chwili zbiegła na dół.
-Chodź grubasie. - powiedziała i pociągnęła mnie za rękę. Po chwili byłyśmy na miejscu, chodząc od jednego sklepu do drugiego.

*w tym samym czasie u Elki, Harry zmaga się z ziemniaczanym problemem*
-Chyba koniec.
-Dziękuję Haroldzie. - powiedziała i cmoknęła mnie w policzek.
-Nie nazywaj mnie tak. - powiedziałem i odwróciłem głowę w przeciwną stronę, wycierając policzek. Co jak co, ale nie lubiłem jej. Może była ładna, ale nic poza tym. Dla mnie była pustą lalą (znowu wybaczcie Calderics).
-Skoro to wszystko to ja się zbieram.
-Nie, nie, nie! Czekaj chwilę Harold'zie! - skrzywiłem się, słysząc swoje imię.
-Przypomniałam sobie, że... że... że mam wielkiego szczura w sypialni!
-Eleanor, to już nie moja sprawa. Załatw sobie jakiegoś speca od tego. Ja uciekam do Liily, hej. - powiedziałem i od razu skierowałem się w kierunku drzwi i szybko wyszedłem, żeby tej małej poczwarze nie przyszło czasami coś innego do głowy. Wsiadłem do samochodu i wyciągnąłem swojego aj fona. Napisałem sms'a do Lilly, że zaraz będę i ruszyłem do mojego Skarba. Po chwili dostałem od niej odpowiedź:
'Jakbyś mógł to podjedź po mnie i grubasa pod galerie, dobrze Kocie? <3 Lil.' 
Skręciłem w przeciwną stronę niż miałem jechać, a po chwili byłem na miejscu. Zobaczyłem je i wysiadłem. Dałem Lilly soczystego całusa, a Nicki posłałem szeroki uśmiech, na co mi pomachała. Wziąłem ich torby, a po chwili byliśmy w drodze do ich domu.



folloł ją, ona was folloł bak -> twitter.com/anebline
takie tam ziemniakowe i fajnie jest.
mało komentarzy, mało :'c
za suodko, tu jest zdecydowanie. za niedługo będzie całkowity obrót sprawy :>
Charjet jest gópim bótem, posdrofionka <3

Vicky ∞

4 listopada 2012

19. Zacne pośladki


  audycja zawiera lokowanie produktu

Przed przeczytaniem skonsultuj się z lekarzem lub psychiatrą, gdyż każde przeczytane zdanie może przynieść nieoczekiwane konsekwencje w zachowaniu.

*a few days later*

   Leżing, plażing, smażing... Ostatni dzień lenistwa, to już dzisiaj wracamy do domu. Wypoczęłam, nie powiem, że nie, ale jednak szkoda będzie wracać już do domu. 
-Co taka smutna, sweetie? - zapytał Harry podchodząc do mojego leżaka.
-Właśnie zdałam sobie sprawę, że to koniec naszych wakacji, a co gorsza... za dwa dni jedziecie w trasę.
-Lilly, ej, przecież jedziesz z nami, co jest? - zapytał bawiąc się moimi włosami.
-No wiem, wiem... ale będziecie się musieli przygotowywać, później próby, koncerty... Będziemy spędzać mniej czasu.
-Obiecuję ci, że nie będziesz się nudzić. A teraz chodź, nie możesz przecież się zamartwiać w ostatni dzień najzajebistszych wakacji na świecie!! - krzyknął, złapał mnie za rękę i pobiegliśmy do wody. Miał rację, przecież miałam wykorzystać wakacje na max'a.

*two hours later*

-Harry! Poskacz mi po walizce, bo się nie chce zasunąć! - zawołałam.
-Hmm... dobra, ale najpierw buziak!
-Harry!
-Buziak!
-Harry!
-Buziak!
-No kurwa! Czekaj. - podeszłam i dałam całusa upierdliwemu dzieciakowi.
-To gdzie ta walizka?
-Sześćdziesiąt dziewięć centymetrów od ciebie.
-I ty mówisz, że to ja jestem zboczony.
-Bo jesteś. Ja tylko powiedziałam fakt, to ty masz czarne myśli. - i zaczęła się bitwa na poduszki. Nie chciałabym być na miejscu sprzątaczek...
   Po pakowaniu walizek (przerywanym ciągłymi sprzeczkami) udaliśmy się do tej niefortunnej windy, by następnie zjechać na parter. Ruszyliśmy do recepcji, gdzie czekała reszta ludu- Lou, Elżul (przepraszam, nie mogłam się powstrzymać), Liam, Danielle, Zayn, Perrie, Niall, Nicki oraz Carmen. Wymeldowaliśmy się i poszliśmy w stronę limuzyny, w której siedział zniecierpliwiony szofer. W sumie nie dziwię się mu, haha.
   Hazza jak na dżentelmena przystało otworzył mi drzwi, a kiedy guzdrałam się wchodząc do jakże zacnego środka transportu klepnął w moje jakże zacne pośladki.
-Harry!
-No co? Musiałem cię pośpieszyć. - powiedział pokazując przy tym swoje jakże zacne ząbki (jestę dałnę).
   W lizumynie (liż murzyna - by ronnie <3333) panowała niesamowicie przyjemna atmosfera. Śmiechu było co niemiara. Jedyne co mnie irytowało, to zachowanie Eleanor. Ciągle zagadywała Harry'ego, i chichotała jak pusta laska, którą w sumie była. Hazza zresztą nie lepszy, flirtował z nią, nie zwracając nawet na mnie uwagi. Tak czy siak, postanowiłam to olać, i nie przejmować się tymi pryszczami na zadzie. Mimo, że się starałam Nicki zauważyła, że coś jest nie tak. Nie musiałam jej tłumaczyć, zrozumiała o co chodzi.

*three hours later*

   Wreszcie dojechaliśmy! Czekałam na tą chwilę tak długo! Normalnie nie cieszyłabym się tak bardzo, ale przez Harry'ego i Eleanor miałam dość tego dnia. Mocno mnie dziś wkurwili. Kiedy wychodziłam z limuzyny, Hazza chciał dać mi słodkiego całusa na dobranoc, lecz ja odwróciłam się, pomachałam reszcie, i razem z Nicki ruszyłam w stronę domu.






_________________________________________________________________
hejhajheloł!
POSTROFJONKA DLA KLAŁDJI, OLJIIIII I RONJI <333333333333333333333333333

komentujcie i oczekujcie na kolejny!! <3

19 października 2012

18. 'Masz fajne cycki'

*edytowany*

-Can we fall, one more time? Stop the tape and rewind... - uśmiechnęłam się szeroko słysząc cichy śpiew Loczka blisko swojego ucha. Pochylił się nade mną i delikatnie musnął moje usta.
-Możesz jeszcze raz, będę udawać, że śpię.
  Harry zaśmiał się lekko i założył kosmyk moich włosów za ucho. Otworzyłam oczy i posłałam mu pogodny uśmiech. Ucałowałam go czule w nos. Oparłam swoje czoło o jego i spojrzałam głęboko w oczy. Przybliżył się do mnie i złożył pocałunek na moich ustach. Przymknęłam oczy, oddając się temu doznaniu. Poczułam dłoń Harry'ego na policzku, którą po chwili wplótł w moje włosy. Przygryzł moją dolną wargę, przez co rozchyliłam usta i wydobyło się z nich ciche westchnięcie. Jego język powoli wtargnął do moich ust, ocierając się o podniebienie. W głowie mi się zakręciło od tego, co po chwili zaczął nim wyczyniać. Harry najwyraźniej wiedział co robi. Przysunął się do mnie jeszcze bardziej. Poczułam jego dłoń na swoich plecach, która zjeżdżała coraz niżej, kierując się ku moim pośladkom. Oderwałam się od jego ust, odchylając głowę do tyłu. On jednak nie miał zamiaru przerywać. Wplotłam dłoń w jego loczki a on przyssał się do mojej szyi i bez większych przeszkód zaczął robić mi malinkę. Westchnęłam cicho. Odsunął się ode mnie i uśmiechnął szeroko, widząc do jakiego stanu mnie doprowadził. Chciał wstać, ale przyciągnęłam go do siebie i wydusiłam z siebie ciche "zostań".
  Położył się koło mnie na plecach, a ja oparłam swoją głowę o jego klatkę. Gładził mnie po włosach, a ja przymknęłam oczy.
-Chodź, chodź moja kochana, dam, dam, dam Ci banana! Chodź, chodź, chodź na kolana, stoję i czekam już od rana! -gwałtownie otworzyłam oczy. Lou wraz z Zayn'em wlecieli do naszego pokoju hotelowego krzycząc (według nich to był śpiew). Zaczęli skakać po łóżku i wymachiwać rękami, nogami, głowami, uszami, dupami i innymi nieokreślonymi częściami swoich zacnych ciał.
-Zayn, zmęczyłem się. - powiedział Lou i opadł na Harry'ego.
-LAAAAAAAAAAAAAAAAARRYYYYYYYYYY! - krzyknął Niall. Louis słysząc te słowa rzucił się na Loczka i zaczął go całować po twarzy.
-Powinnam być zazdrosna? - zapytałam, uśmiechając się w ich kierunku.
-No pewnie. - odpowiedział Harry, na co wystawiłam mu język.
-Dobra, zbierajcie się. Wychodzimy na plażę. - powiedział Liam i cały lud zaczął opuszczać nasz pokój. Louis wychodząc klepnął Harry'ego w tyłek, a mi pokazał rząd swoich białych zębów.
  Wzięłam strój kąpielowy, ubrania i skierowałam się do łazienki. Przebrałam się, umyłam zęby i doprowadziłam włosy do normalnego stanu. Wyszłam z łazienki.
-Czemu mi się tak przyglądasz? - zapytałam zdziwiona patrząc na Styles'a.
-Masz ładne cycki.
-Łat de fak?! Co ty w ogóle do mnie mówisz? - zapytałam patrząc na niego jak na kosmitę. On tylko posłał mi cwany uśmiech i zaczął ruszać brwiami w górę i dół.
-Harryyyyyyy.... Czy ja zamknęłam drzwi do łazienki? - zapytałam marszcząc czoło.
-Przepraszam, przepraszam, przepraszam kochanie. I'm sorry. - rzucił wszystko na jednym wdechu patrząc na mnie niczym małe dziecko, któremu zabrano lizaka.
-Przykro?! Przecież to była dla ciebie przyjemność, patrzeć na moje cycki. Zboczeniec. - powiedziałam, krzyżując ręce na piersiach i udając obrażoną.
-Sweetie... - zaczął i podszedł do mnie. Odsunęłam się do tyłu i obróciłam do niego plecami. Uśmiechnęłam się pod nosem.
-No skarbie, nie mów, że się na mnie obrażasz? - zapytał obejmując mnie od tyłu. Stałam niewzruszona jego słowami, a wtedy on zaczął całować mnie po szyi. Odchyliłam głowę, opierając ją o jego ramię. Składał delikatne pocałunki wzdłuż mojej szyi. Odwrócił mnie do siebie i podniósł bez najmniejszego wysiłku, pokrywając moje ciało pocałunkami. Oplotłam go nogami, tuląc się do niego. Czułam jak jego serce bije gwałtownie, w równym rytmie z moim. Położyliśmy się na łóżku. Usiadłam na nim okrakiem, a jego ręce położyłam nad jego głową. Podwinęłam jego koszulkę i sunęłam nosem po jego brzuchu i klatce piersiowej.
-Uwaga wchodzę! Mam nadzieję, że nie jesteście nadzy!
-Lou, czy ty zawsze musisz przerywać w najmniej odpowiednim momencie? - zapytał Harry, kiedy Tomilson wszedł no naszego pokoju. Pasiasty wywrócił oczami, a Harry rzucił w niego poduszką.
-Sorry lovelas'ie, wysłali mnie, bo się strasznie wleczecie.
-Jasne, idziemy. - powiedziałam i ubrałam buty.
  Zamknęliśmy pokój i skierowaliśmy się w kierunku windy. Całą grupką weszliśmy do niej, a po chwili Nialler zaczął tańczyć taniec irlandzki, podśpiewując:
-Windo, windo, zatnij się, zatnij się, zatnij się. Windo, windo, zatnij... - i jak na zawołanie blondyna - winda stanęła. Irlandczyk skomentował to cichym 'ups' i wrócił do swojego tańca.
-Z kim ja żyję? - zapytałam bardziej siebie i oparłam się plecami o ścianę tego wielkiego, metalowego pudła. Zjechałam po niej i podciągnęłam nogi pod brodę, obejmując je rękami.
  Przyglądałam się Liam'owi i Danielle, którzy siedzieli, plecami do siebie i nucili 'want you back'. Idealni. Idealni w każdym calu. Uzupełniali się i równoważyli pod każdym względem. Stanowili połówki jednej całości. Dobraną parę.
  Czy ja z Harry'm będziemy taką parą?
  Przymknęłam oczy a w mojej głowie powstawały wizje nas za kilka, może kilkanaście lat. Stary, jak zwykle uśmiechnięty Styles i starsza (trochę zrzędliwa) kobieta. Szczęśliwi.
  Czy spędzimy resztę swojego życia razem?
  Czy to ten jedyny?
  Otworzyłam oczy i westchnęłam cicho, co nie umknęło uwadze Harry'ego.
-What happened sweetie? - zapytał Loczek, obejmując mnie i przyciągając do siebie.
-Wszystko okej. - odpowiedziałam, a na potwierdzenie swoich słów, dałam mu soczystego całusa. Przejechał swoim kciukiem po moim policzku, uśmiechając się do mnie.
-Nareeeeeeeeeszcie! - wykrzyknął Niall, kiedy winda w końcu ruszyła.
  Znaleźliśmy się na dole, kierując się ku plaży. Po kilku minutach dotarliśmy na miejsce i rozłożyliśmy się na niej. Wszyscy oprócz mnie i Nicki pobiegli w kierunku wody.
-No i jak jest między tobą a Niall'em fatso? - zapytałam, kierując swój wzrok na siostrę.
-Jest doskonale.
-I?
-Co i?
-Tylko tyle? Doskonale?
-Oj Lilly... Jest dla mnie kimś cholernie ważnym. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby go przy mnie nie być. To jednocześnie dziwne i... słodkie.
-Dziwne?
-Chodzi o to, że znam go zaledwie kilkanaście dni a już czuję, że to ten. To co jest między nami jest niesamowite. - powiedziała, kierując swój wzrok na blondyna. Moment później dodała szeptem, tak jakby nie chciała, żebym usłyszała;
-Ja go kocham.
  Uśmiechnęłam się na jej słowa i przytuliłam ją do siebie. A po chwili,  Louis wraz z Zayn'em podbiegli do nas, przerzucili sobie przez ramię i zanieśli do wody. Ba, wrzucili!
  Mówiłam już jak bardzo kocham tych idiotów?



no więc..
cześć.
usunęłam tamten rozdział i całkowicie zmieniłam końcówkę, a bo tak ; )
w ogóle to chce was przeprosić, że tyle nie pojawiał się rozdział. czyta to ktoś?
Vicky 

8 września 2012

17. Striptiz

od Harriet: MAŁA PROŚBA... mogłybyście zagłosować tutaj na stylizacje? 
to dla mnie BARDZO ważne, z góry dzięki :*

+ głosujcie na naszego bloga w kategorii "Blog miesiąca": kliknij

   Siedzimy na tej plaży już od kilku godzin. Nie powiem, jest zajebiście! Po za tym, że wszyscy są schlani w cztery dupy... Malik i Perrie zaszyli się w jakiejś kafejce, wysłuchując wrzasków Boo Bear'a. Niall wywija na parkiecie z Nicki. El rozmawia z Carmen o kolorach, które będą modne tej jesieni, czy coś takiego. Widać, że dziewczynę w ogóle to nie interesuje, bo co jakiś czas patrzy na mnie i Hazze błagalnym wzrokiem, który mówi coś pod "ratujcie mnie!". A Danielle i Liam? Nikt nie wie gdzie są. Pewnie siedzą w jakichś krzakach czy chuj wie czym i... If you know what I mean.
-Koooooochanieeeeee. - przeciągnął Harry.
-Słucham Cię? - zapytałam, unosząc głowę i uśmiechając się do niego.
-No błagam Cię, chodźmy już! Mam taką chcicę na Ciebie. - powiedział, robiąc przy tym znaczącą minę. Zaśmiałam się, a na mojej twarzy pojawił się lekki rumieniec. Wziął moją dłoń w swoje, przybliżył ją do ust i pocałował.
-Chodź tygrysie. - powiedziałam i pociągnęłam go za dłoń.
   Szliśmy przez plażę, obejmując się. Harry co jakiś czas szeptał mi do ucha czułe słówka, na które znowu się rumieniłam.
-Ludzie, człowieki i inne stworzenia! - krzyknął Loczek, kiedy przekroczyliśmy prób drzwi hotelowych.
-Oto Lilly. Napatrzcie się, bo więcej okazji nie będzie! Zachwycajcie się. ALE PAMIĘTAJCIE, ŻE ONA JEST MY GIRLFRIEND. - zaśmiałam się, a Harry kontynuował:
-A teraz dobranoc wszystkim parafianom. My idziemy na małe bara bara, lodziki, palcóweczki i te sprawy. NIECH MOC PODPASEK BĘDZIE Z WAMI! PEACE! - recepcjonista i kilka osób popatrzyli na nas zdziwieni z lekkim rozbawieniem. Wtuliłam się w Harry'ego i śmiałam jak po Marsjankach.
   Na chwiejnych nogach dotarliśmy do pokoju. Oparłam się o ścianę, a Harry próbował trafić kluczem do zamku.
-Daj to ciamajdo. - powiedziałam i dałam mu całusa w policzek. Wzięłam od niego klucze, a po chwili otworzyłam drzwi i dosłownie wpadliśmy do pokoju. Z każdym krokiem Loczka w moją stronę, cofałam się o krok.
-Oj kochaaanie, no proszę... - zaczął Harry.
-O co? - zaczęłam się z nim droczyć.
-No proszę...
-Ale o co kocie?
-No wiesz. - powiedział i zaczął ruszać brwiami w górę i dół.
-O nie, nie, nie kochanie. Nic z tego.
-DLACZEGO MI TO ROBISZ?! - krzyknął.
-Kocie, nie krzycz tak. Chcesz stracić głos? - zapytałam i dałam mu całusa w usta.
-Ale wiesz co... Mam taką malutką prośbę. - zaczęłam.
-No słucham Cię?
-Ce, zebyś zlobił stliptiz. - powiedziałam niczym małe dziecko i zaśmiałam się szyderczo.
-A co ja będę miał za to? - zapytał unosząc brwi.
-To już Ty powinieneś się nad tym zastanowić. - powiedziałam i puściłam mu oczko.
-Źle postąpiłaś mówiąc te słowa. - uderzyłam się z otwartej dłoni w czoło, a na ten gest chłopak zaczął się głośno śmiać.
-Nosz kuźwa!
   Ułożyłam się wygodnie na łóżku i patrzyłam na Harry'ego. Przekręciłam się na brzuch i oparłam głowę na dłoniach. Chłopak podszedł do laptopa i puścił jakąś muzykę.* Słysząc pierwsze słowa piosenki zaczęłam się śmiać jak opętana. Harry powoli zaczął ruszać biodrami w rytm muzyki. Zaczął odpinać guziki koszuli, która po chwili wylądowała gdzieś w kącie. Szybkimi ruchami dotykał swojego ciała. Położył dłonie na loczkach (tych pięknych, miękkich loczkach) i ruszał ciałem. Zrobił kilka kroków w moją stronę. Zaczął odpinać pasek od spodni, przybliżył się do mnie i złożył na moich ustach długi pocałunek. Kiedy otworzyłam oczy Harry stał przede mną w samej bieliźnie. Wybuchnęłam niepohamowanych śmiechem. Harry widząc mnie w takim stanie, śmiał się razem ze mną. Podszedł do mnie i przekręcił na plecy. Położył się na mnie. Wierzchem dłoni wytarłam łzy, które spłynęły po mojej twarzy ze śmiechu. Popatrzył mi głęboko w oczy.
-Co ja mogę za to chcieć... Hmm... Harry, przystojniaku zastanów się. - myślał na głos.
-To będzie 1/3 z tego co chcę. Sweetie, chcę Cię zobaczyć w bieliźnie. Albo najlepiej bez. - powiedział i zaczął się śmiać.
-Muszę? - zapytałam patrząc na niego błagalnym wzrokiem.
-Bo ściągnę to co mi zostało. - powiedział grożąc palcem. Moja mina mówiła sama za siebie.
-Dobrze, sama tego chciałaś. - zszedł ze mnie i stanął centralnie przede mną. Odwrócił się do mnie tyłem i wtedy zobaczyłam, że te zajebiste majtki są prześwitujące. Znowu zaczęłam się śmiać jak opętana. Harry skomentował to słowami "miota nią jak szatan" po czym z powrotem odwrócił się do mnie przodem. Powoli zaczął je zsuwać. Nie chcąc ponownie widzieć jego Franklina zamknęłam oczy.
-Kochanie, sama chciałaś, żebym je ściągnął a teraz zamykasz oczy.
   Uchyliłam jedno oko i zobaczyłam, że Harry leży koło mnie, opierając się na łokciu ze smutną miną. Otworzyłam drugie. Położył się na mnie i wtulił. Pocałował mnie w czubek nosa. Poderwał się na równe nogi tak, że zobaczyłam go w całej okazałości. Nago. Zaczerwieniłam się i lekko speszona odwróciłam wzrok. Poprawiłam kosmyk włosów, który natrętnie opadał na moje czoło.
   O kurde. Nigdy w życiu nie widziałam prawdziwego, żywego faceta całkowicie gołego. Nigdy. Zawsze bałam się zobaczyć wszystko - zobaczyć "to".
   Harry widząc moje zakłopotanie podniósł mój podbródek i popatrzył mi głęboko w oczy.
-Krępujesz się? - zapytał.
-Trochę, ale nie przejmuj się, jest ok.. - odpowiedziałam. Harry ucałował mnie delikatnie w usta i znowu się na mnie położył.
-Wstań. - powiedziałam po chwili.
-Po co? - zapytał zdziwiony Styles.
-No wstań.
   Posłusznie wykonał moją prośbę, a ja zaczęłam ściągać ubrania, które miałam na sobie. Dostanie to czego chce. Po chwili stanęłam przed nim w samej bieliźnie**. Harry zagwizdał na mój widok. Zignorowałam to i wskoczyłam na łóżko, zagrzebując się pod kołdrą. Zamknęłam oczy ale po chwili musiałam je z powrotem otworzyć, bo poczułam ciężar Harry'ego na sobie.
-Jejku, ciężki jesteś. - powiedziałam i zakryłam twarz pościelą.
-Nie marudź. - odpowiedział i zsunął ze mnie kołdrę, odkrywając mi piersi. Ułożył się na nich i wyszeptał "dobranoc".
-Umm... Harry, coś mi się wbija w podbrzusze...
-Przepraszam, dobranoc. - powiedział nie robiąc sobie nic z tego, że jego Franklin był na niewłaściwym miejscu. Wywróciłam oczami.
-Taaaaak, dobranoc.

__________________________________
*powiedzmy, że ta piosenka jest po angielsku xD
**bez tej chamskiej podwiązki :p

No to hej, siema, cześć i joł.
Nareszcie się zebrałam i napisałam! *brawa
W związku z tym, że tak bardzo mnie kochacie.... 30 komentarzy!
BYWAJCIE! <3

Mrs. Styles  

21 sierpnia 2012

16. 'Harry Styles is my boyfriend'

   ZAGŁOSUJCIE W ANKIECIE OBOK ----------------------->

   Kiedy rozłożyliśmy się na plaży, podałam Harry'emu krem przeciwsłoneczny. Pokiwał głową i już po chwili wmasowywał pachnący krem w moje plecy. Podczas masowania zsynchronizował ruchy obu dłoni, powoli wykonując małe, okrężne ruchy. W tym momencie poczułam ulgę. Wcześniej byłam zmęczona, sfrustrowana wszelakimi sytuacjami. Położyłam się wygodnie na kocu, i zaczęłam rozmyślać o wakacjach. Niesamowicie się cieszyłam, że spędzam je z przyjaciółmi. No i... z nim. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Przecież nie byliśmy oficjalnie razem, ale jednak trzymaliśmy się za ręce, całowaliśmy się... Kurwa, czy to wszystko musi być takie skomplikowane?!
-O czym tak myślisz? - spytał kładąc się obok mnie. Obróciłam się w jego stronę, zatapiając się w jego zielonych tęczówkach. Uśmiechnął się. Jego uśmiech był magiczny. Cholernie magiczny. M-A-G-I-C-Z-N-Y.
-O nas.
-O nas? - spytał zdziwiony.
-Tak, kurwa. O nas. - powiedziałam z lekką złością.
-Ej, Lil. Co jest? - zapytał odgarniając moje włosy, spadające mi na twarz.
-Nie wiem co mam o nas myśleć. - westchnęłam. -Niby się całujemy, okazujemy sobie uczucia, ale nie jesteśmy razem.
-Lilly. Przecież wiesz, że ja chciałbym... - i przerwał widząc, że Lou zbliża się w naszą stronę z prędkością światła. Ten to zawsze przerywa w ważnych momentach, ach! Zaproponował nam przejście się do pobliskiej knajpki. Równocześnie się zgodziliśmy. Harry wymusił jedno bezgłośne "Sorry", a następnie chwycił mnie za rękę i podążając za Louis'em dołączyliśmy do reszty.
-Już wykorzystałeś prezent od teściowej? - zaśmiał się Zayn. Spowodowało to kolejne wybuchy śmiechu. Momentalnie się zaczerwieniłam.
-Czekam na odpowiedni moment. - zaczął się śmiać Harry. Miałam ochotę się zapaść pod ziemię. Nie chciałam spojrzeć nawet na chwilę w jego oczy. Patrzyłam na piasek, który w tym momencie stał się bardzo interesujący. Gdy zauważył moje zawstydzenie złapał mnie mocno za dłoń i złożył delikatny pocałunek na moich ustach. Jakoś to na mnie podziałało. Uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił mi uśmiech. Chłopaki się jeszcze z czegoś śmiali, ale nawet nie wiedziałam o co chodziło. Odpłynęłam.
   Zauważyłam wieeeelki neonowy napis "Cocktail Bar". Ruszyliśmy pędem do knajpy. Był taki upał, że wypiłabym nawet wodę z morza, gdyby tylko nie była słona. W środku panował świetny klimat, jednak woleliśmy zamówić koktajle i rozłożyć się pod parasolami.
-Co dziś robimy? - spytał Lou siorbiąc koktajl.
-Ja się opalam. - powiedziała Eleanor.
   No tak, opalaj się. Spal się.
-Ja proponuję imprezę. - rzekł Hazza.
-A no tak. Chcesz się znowu tak schlać, żeby cię Lilly ujeżdżała. - zaśmiał się Louis.
   Dzięki Tomlinson. Teraz podziwiajcie moją krwiście czerwoną twarz!
-Miałem na myśli dzisiejszą imprezę na plaży. No a nie wiem czy Lil chciałaby mnie ujeżdżać na plaży.
   Dziękuję ci serdecznie Harry! Jak tak dalej pójdzie to pęknę ze wstydu.
-A o której jest ta impreza? - spytał Liam.
-Startujemy o 22. - przeczytała Danielle z jakiejś kolorowej ulotki.
-Idziemy? - zapytał Zayn, a wszyscy znacząco zakiwali głową.
   Gdy wypiliśmy swoje koktajle postanowiliśmy wrócić do apartamentu, by powoli przygotowywać się na plażową imprezę. Pożegnaliśmy się i każdy poszedł do swojego pokoju, aby rozpocząć przygotowania. Harry popchnął mocno drzwi, przez co zamknęły się z hukiem. Następnie zaczął densić.
-WHAT THE FUCK ARE YOU DOING?! - spytałam.
-Tańczę. Zatańcz ze mną bejbe.
-Sam tego chciałeś. - i w tym momencie zaczęłam tańczyć.
   Hazza wybuchnął śmiechem, popchnął mnie na łóżko i zaczął namiętnie całować. Uległam mu całkowicie. 
-Lilly! Gdzie jest bluzka, którą ostatnio... - mówiła Nicki wchodząc do naszego pokoju. -Emm, chciałam tylko spytać gdzie... Spytam później.
   I wyszła. Wybuchnęliśmy śmiechem. Leżeliśmy koło siebie wpatrując się w sufit, bardzo interesujący sufit. 
-Chciałeś mi coś powiedzieć dziś na plaży... - zaczęłam niepewnie.
-Ach, tak.
-Więc?
-Lilly... Wiesz jak mi na tobie zależy? - spytał wpatrując się w moje oczy. Takie tam zwykłe, niebieskie oczyska. 
-Tak bardzo jak mi na tobie?
-Bardziej. - zaśmiał się. To było takie urooooocze.
-So...
-Chciałbym, żebyśmy byli...
-Taak? - zapytałam z lekkim uśmiechem.
-No chciałbym, żebyśmy byli razem, kurwa. - zaczął się śmiać, a po chwili zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, przestał.
   Wpatrywaliśmy się w siebie dobre trzy minuty. Wpatrywałam się w jego piękne, zielone tęczówki. Patrzyłam jak cudownie się uśmiecha. Cieszyłam się, że ten widok jest zarezerwowany tylko dla mnie. Zaraz, zaraz. Przecież nadal nie byliśmy oficjalnie razem.
-Ja już się pogubiłam. - westchnęłam. 
-Ale, że w czym? - spytał zdziwiony.
-We wszystkim. 
-Można jaśniej?
-Oj, wiesz o co mi chodzi...
-Lilly, sweetie... - zaczął niepewnie. -Wiem, że na pewno boisz się tego związku tak samo jak ja, ale zaufaj mi. Naprawdę mi na tobie zależy i chcę, żebyś...
   Zatrzymał się na moment, niepewnie spojrzał na mnie i rzekł:
-I want you to be my girlfriend. Zrozumiem jeśli się nie zgodzisz... Ale po prostu chcę, żebyś wiedziała, że jesteś dla mnie cholernie ważną osobą i...
-Oj zamknij się, skarbeczku. - powiedziałam i rzuciłam się na niego łapczywie całując.
-Czyli rozumiem, że się zgadzasz? - zapytał z nutką nadziei w głosie.
-O W MORDĘ JEŻA! HARRY STYLES IS MY BOYFRIEND!
   Kiedy popatrzył na mnie dziwnym wzrokiem, spoważniałam i powiedziałam:
-Przepraszam skarbeczku, ale strasznie się cieszę.
Położyłam się na jego klatce piersiowej, a on delikatnymi ruchami gładził mnie po włosach.
-Lilly, we're crazy. - popatrzyłam na jego twarz, po czym skierowałam swój wzrok na jego usta. Oblizałam  je i lekko się zaśmiałam. Chłopak przybliżył swoją twarz do mojej, a kiedy dzieliły nas milimetry... Najnormalniej w świecie wstałam z niego i powiedziałam:
-Kochanie, mamy się przygotować.
   Harry ze smutną minką poszedł do garderoby, a ja wybuchnęłam śmiechem po czym ruszyłam w stronę łazienki.



____________________________________________________________________
WITAJCIE MILORDY!! <3
Dziękujemy serdecznie za 6.000 wyświetleń, nawet nie wiecie ile to dla nas znaczy <3
Następny rozdział jak będzie 25 komentarzy.

MÓJ TT: @direction_vicky

9 sierpnia 2012

15. 'Też Cię kocham'


ZAJRZYJCIE W ZAKŁADKĘ "Informowanie" ! 

-W trasę jedziemy za dwa tygodnie no i pomyślałem, żebyśmy ten czas wykorzystali na maksa.
-No, a może jakieś konkrety? - zapytał Loczek.
-No, bo pomyślałeś, że może wybralibyśmy się w góry czy coś takiego.
-No sama nie wiem... Mielibyśmy spać w namiocie? Na pewno nie. Ja się na to nie piszę. Robale, komary, pedofile, brak wody... - zaczęła wyliczać Eleanor.
-No tak, masz rację kochanie. Nie pozwolę, żeby jakiś stary grzmot był ojcem twojego dziecka. Przecież to ja nim będę! JAAA I TYLKO JAAA! - krzyczał Lou.
-Uspokój się, wdech i wydech mały.  - powiedział Harry, przywołując go do porządku. Kiedy Louis powoli doszedł do siebie zaproponowałam:
-No to może nad morze?
-Ooo! To jest dobry pomysł! Dziewczyny w bikini... Ja się na to piszę! - wykrzyknął rozmarzony Zayn za co dostał kuksańca od Perrie.
-Lilly, co jak co ale łeb to ty masz. A jak reszta? Co myślicie o tym pomyśle? - zapytał Liam patrząc po kolei na każdego. Wszyscy byli zgodni co do tego pomysłu.
-To, kiedy wyjeżdżamy? - zapytałam.
-Najlepiej to już! Teraz, zaraz! - krzyczał blondyn i zaczął skakać po całej kuchni. Kiedy znudziło mu się skakanie zaczął śpiewać kawałek JB dodatkowo tańcząc taniec irlandzki. Po chwili dołączył do tego jakieś wymachy rękami z czego powstał jakiś taniec boogie woogi (czy jak to się tam pisze o.O).
-Ej, opanuj się. Najpierw to musimy porozmawiać z rodzicami, spakować się, ustalić co z dojazdem i w ogóle.
-No taaaaak. Masz racje. - powiedział do Liam'a i po cichu dodał: -Pieprzony realista.
-Słyszę Cię. - blondas tylko posłał mu szeroki uśmiech.
-Dobra, więc ogarnijmy cały ten bałagan zanim przyjadą wasi rodzice i trzeba z nimi pogadać.
    Kiedy wszystko było na swoim miejscu, rozłożyliśmy się na kanapie w salonie oglądając jakiś denny film z niecierpliwością czekając na rodziców.
-A ram zam zam. A ram zam zam. Guli guli guli guli ram zam zam. - zaczął nucić Malik, ale widząc mój wzrok świdrujący go na wskroś od razu przestał. Leżeliśmy tak tworząc wielką górę miliona rąk, nóg, głów, oczu, odbytów i nie wiadomo czego jeszcze, kiedy Nicki zeskoczyła z samego czubka i wykrzyknęła:
-RODZICE PRZYJECHALI ! - chyba jeszcze nigdy nie widziałam jej tak podekscytowanej z ich przyjazdu. Kiedy tylko weszli do domu rzuciła się na nich o mało ich nie przewracając. -Ale się stęskniłaaaaaam za wami! Kocham was. Tak bardzo, bardzo, bardzo! Lilly też nie mogła doczekać się waszego przyjazdu. Opowiadajcie co robiliście kochani rodzice?!
    Wtedy zajarzyłam o co jej chodziło. Podliz = zgoda na wyjazd. No tak. Mama tylko westchnęła i zapytała:
-No więc co tym razem? Czego od nas oczekujecie?
-No bo chcemy jechać nad morze. - z początku rodzice byli lekko zdziwieni tym pomysłem ale później ich twarze rozjaśnił wielki uśmiech.
-Jesteście pewni, że chcecie jechać?
-Jak nigdy. - odpowiedziałam.
-No więc dobrze, zgadzamy się. - odpowiedział tatuś, a widząc, że nie mam zamiaru się ruszyć, dodał: -Coś jeszcze sweetie?
-Nie wiem czy wiecie, ale chłopaki jadą w trasę za 2 tygodnie i miałyśmy nadzieję, że się zgodzicie. Ta trasa jest wyjątkowo krótka. Proooooszę. - powiedziałam i zrobiłam tzw. maślane oczka.
-A jedźcie gdzie chcecie! Macie wakacje. - zdziwiona tym, że tak szybko się zgodzili, zgarnęłam całą bandę i skierowaliśmy się w stronę mojego pokoju.
-Coś się święci. Oni coś ukrywają. W życiu nie zgodzili by się na tą trasę bez głębszych przemyśleń, a oni tak 'o' podjęli decyzję. - powiedziałam, siadając na łóżko. -Dobra, no matter. Prędzej czy później się dowiemy. Idźcie się pakować, ustalcie wszystko z Paul'em i dajcie nam znać. A teraz won!
-Nicki! Chodź tu! Potrzebuję pomocy! - krzyknęłam. Wszyscy dawno poszli, a ja zmagałam się z walizką.
-Idę! - odkrzyknęła i po chwili była już w moim pokoju.
-Jak widzisz mam malutki problem z walizką. Siądź na niej czy whatever i pomóż mi ją zasunąć! - blondynka lekko się zaśmiała. Po torturowaniu mojej biednej walizeczki w końcu udało się ją zasunąć. Położyłyśmy się na łóżku.
-Lil, mam pytanie.
-No, dajesz mała.
-Co czujesz do Harry'ego ? - zapytała i popatrzyła na mnie.
-Wiesz... Tak na prawdę to sama nie wiem.. Przy nim czuję się tak inaczej. Czuję, że żyję. Jest dla mnie na prawdę wyjątkową osobą. Nie wiem czy to możliwe ale... - przerwałam na chwilę, zastanowiłam się na tymi słowami i w końcu powiedziałam: -Chyba się zakochałam. Ale nie chcę zostań zraniona przez niego. Przez jakiś wybryk. Przez prasę. Sama nie wiem... - Nicki nic nie powiedziała tylko przygarnęła mnie do siebie i przytuliła.
    Ostatnio bardziej się z nią zżyłam. Jest przy mnie cały czas. Rozumie mnie bez słów. Wspiera w trudnych momentach mojego życia. Pociesza mnie. Po prostu jest ze mną. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby jej zabraknąć... KOCHAM TEGO PULPETA! Ej Lil, uspokój się, bo pieprzysz jakieś farmazony. Wtuliłam się w nią bardziej.
-Proszę. - powiedziałam, kiedy ktoś zapukał do drzwi.
-Gotowe? - zapytał Loczek po czym wpełz do pokoju i wygodnie rozłożył się na fotelu.
-Jasne. Czyli rozumiem, że już dzisiaj wyjeżdżamy?
-A po co mamy marnować cały dzień?!

-Uważajcie na siebie. - powiedziała rodzicielka już nie wiadomo, który raz.
-Tak, tak jasne mamo. Nie martw się o nas, będzie ok. - odpowiedziałam, pakując się do samochodu.
-Spokojnie Pani Crawford, ja się nimi zaopiekuję. - powiedział Loczek, obejmując mnie ramieniem.
-Mam taką nadzieję. - rzekła i posłała mu wielki uśmiech. Strasznie go polubiła. Zresztą każdego z nich darzy wielką sympatią.
    Kiedy nasi rodzice (zwłaszcza mama) zaopatrzyli nas w zapasy uścisków i pocałunków wreszcie usadowiliśmy się na siedzeniach.
-Harry, chodź na sekundkę! - krzyknęłam jeszcze mamusia przez co Loczek musiał przecisnąć się przez nas wszystkich. Stanął przed nią, a ona wręczyła mu coś małego do ręki i szepnęła coś do ucha na co Loczek się zaśmiał.Pożegnał się z nią jeszcze raz i wrócił szczęśliwy do pojazdu. Wszyscy popatrzyli na niego znacząco, żeby pokazał co dostał.
-No wiesz Lilly... Tak na wszelki wypadek. - przybliżył się do mnie i dodał: -Jak to stwierdziła twoja mama, nie chce być tak wcześnie babcią.
   Wszyscy wybuchnęli śmiechem. Zrobiłam się cała czerwona na myśl o tym, że MOJA MAMA DAŁA HARRY'EMU PREZERWATYWĘ! A jak by tak na prawdę do czegoś doszło... Nie, na pewno nie. Jesteśmy tylko w strefie 'p'. Włożyłam słuchawki do uszu i przymknęłam oczy. Chciałam się przespać. Przed nami baaardzo długa droga...
-WSTAWAĆ KURWA! RAZ, DWA! - darł się Malik biegając po samochodzie. Obróciłam się na drugi bok, a po chwili poczułam ciężar jego ciała na swoim.
-Lilly, miśku. Wstawaj bo będziesz mokra. - poderwałam się gwałtownie, zwalając Malika z siebie i wybiegłam z samochodu. Wciągnęłam powietrze do płuc i gwałtownie je wypuściłam. Rozglądnęłam się wokół siebie. Byliśmy przed hotelowym parkingiem. Ba! To był apartament. Lou się postarał. Jakieś 500m znajdywała się plaża i morze. Wokół naszego tymczasowego miejsca zamieszkania był basen, siłownia i jacuzzi. Całe to miejsce było porośnięte drzewami i rozmaitymi kwiatami. Nie umiem tego opisać ale BYŁO PIĘKNIE!
-Dobra, chodźcie do środka. Trzeba zająć się pokojami i w ogóle. - powiedział Daddy i wszyscy zgodnie ruszyliśmy za nim do recepcji. Rozłożyliśmy się na fotelach, krzesłach, sofach, stołach, podłodze i w ogóle wszystkim na czym dało się siedzieć. Po chwili Liam podszedł do nas z kluczami i powiedział:
-Ja z Dan, Lou razem z Eleanor, Zerrie, no i nie wiem czy Harry chcesz być z Lil, bo można do niej przydzielić Nicki i Carmen.
-Nie, ja chcę ruchnąć Lilly to jak mam to zrobić będąc z Niall'em w pokoju?! - przerwał mu Loczek wymachując rękami.
-No dobra, dobra. Czyli Ty z Lilly, Nicki z Nialler'em, a Ty Carmen? - skierował to pytanie do dziewczyny.
-Dzióbasku, mną się nie przejmuj. Będę sama w pokoju.
-Jesteś pewna? Zawsze możesz dojść do mnie i Niall'a. - powiedziała Nicki i szeroko uśmiechnęła się do niej.
-Nie no coś Ty, jest okey.
    Takim sposobem ruszyliśmy do swoich pokoi. Zamknęłam pokój nogą i skierowałam się w stronę garderoby, żeby się rozpakować. Ale nie dane było mi nawet ją rozsunąć ponieważ Harry rzucił się na mnie łapczywie całując mnie po ustach. ZNOWU SIĘ ROZPŁYWAM... Przywarł mnie do ściany, a swoje dłonie oparł nad moją głową. Przywarł do mnie całym ciałem.
-HEJ, HO, HEJ HOOOOO! NAD MORZE BY SIĘ SZŁO! - wlecieli do naszego pokoju krzycząc to na całą mordę, matoły.
-HOHOHO, co my tu widzimy?! - wykrzyknął Louis śmiesznie poruszając brwiami.
-Zawsze musicie wejść w takim momencie. - powiedział Harry i zrobił naburmuszoną minę. Lou wystawił mu język po czym podszedł do niego i go przytulił.
-Też Cię kocham. - powiedział.
-Dobra, koniec tych czułości. Przebierajcie się i idziemy nad morze! - wykrzyknął Horan, zgarnął wszystkich i wyszli z pokoju. Wzięłam strój kąpielowy i poszłam do łazienki się przebrać. Kiedy byłam gotowa wyszłam, a pierwsze co zrobił Harry to zagwizdał na mój widok. Wywróciłam oczami. Narzuciłam na strój ciuchy, ubrałam buty i byłam gotowa. Razem z Harry'm zeszliśmy do recepcji by później całą paczką skierować się w stronę plaży.


___________________________

SIEMA, SIEMANKO, SIEMANECZKO !
Od razu mówię, że rozdział w ogóle mi się nie podoba :x No ale never mind, nie będę się zamartwiać. Ważne, że w ogóle coś się pojawiło. Liczę na szczere komentarze. TAK SOBIE POMYŚLAŁAM, ŻE NAZWA ROZDZIAŁU CHYBA WAS TROCHĘ ZMYLIŁA... WICZKA TO ZUO :*
No dobra koniec. AHA I DZIĘKUJEMY JEDNEJ OSOBIE NA NASZYM OSTATNIM TWITCAM'IE, HAHAHAHAHHA <3
Fanpejdż ! Stylesowa zamieściła imagin'a : D
PLOSIMY O 25 KOMENTARZY : >

Mrs. Styles