22 czerwca 2012

Rozdział 6.

-Lilly... bo wiesz, jest taka sprawa...- mówiła Nicki wchodząc do mojego pokoju.
-Noo?
-Słuchaj, bo...
-Jeśli chcesz mnie namawiać na to spotkanie z 1D to daruj sobie. Nie mam zamiaru się nigdzie ruszać z nimi.
-Ale czemu? Przecież jak lecieliśmy do UK, to mówiłaś, że ich lubisz.
-Może i tak, ale to nie znaczy, że musimy się od razu z nimi poznawać.
-Jezu, Lilly. Weź, no! Jedno spotkanie. Dla mnie.
-Hmm... Dobra, ale tylko ze względu na ciebie. Zategujesz się z Horanem, a potem ja spadam i się z nimi nigdy nie zobaczę...
-...aż do naszego ślubu. Hahahaha. -zaśmiała się Nicki.- Ale dobra, niech będzie. To jak, idziemy?
-Czekaj, tylko się przebiorę. W ogóle to co mam ubrać? -spytałam.
-Ubierz byle co.
-Dobra, skoro byle co to ubiorę sukienkę maxi w skandynawskie wzory i białe kozaczki. Może być? -rzekłam.- Ejj, ja się poważnie pytam.
-No ubierz to co zwykle na miasto, bo pewnie po parku będziemy chodzić czy coś...
-A w ogóle dzwoniłaś do nich?
-No raczej. Mają podjechać za jakieś... 10 minut.
-10 minut?! Idiotko, ja się nie zdążę zebrać!- wykrzyczałam wypychając ją z pokoju.
Ubrałam się, wrzuciłam niezbędne rzeczy do torebki i pobiegłam na parter, do łazienki. Ogarnęłam włosy, całą twarz, żebym nie wyglądała jak jakiś Lord Voldemort, czy chuj wie co jeszcze innego. Kiedy już byłam gotowa usłyszałam dźwięk dzwonka. W drzwiach stał Nialler i czekał na nas. Zawołałam Nicki i obie ruszyłyśmy za Horanem, który szedł w stronę limuzyny (dziewięć osób raczej nie zmieściłoby się w osobówce).
-Hej dziewczyny. -przywitał nas serdecznie Liam.
-Heeej. -zapiszczała Nicki.
-Siema. -powiedziałam obojętnie.
Gadaliśmy, śmialiśmy się. Właściwie to nie pożałowałam tej decyzji. Świetnie się bawiłam! Nawet szczerze powiem, że pasowała mi taka ekipa. Tym razem w samochodzie była również Danielle i Eleanor. Szczerze mówiąc to lepiej dogaduję się z Dan. El wydaję mi się trochę taka "księżniczkowata". Po prostu miała taką dziwną minę jak wchodziłyśmy do samochodu. Coś w stylu "Te dziewczyny nie są godne, żeby siedzieć koło mnie". Ale tak to wydaje się nawet spoko. No bo na przykład Nicki woli Eleanor, ale... Nevermind.
-Tak w ogóle to gdzie jedziemy? -spytałam.
-Mamy takie jedno magiczne miejsce. -powiedział rozmarzony Styles.
-Można jaśniej?
-No po prostu jeziorko.
-I było tak od razu. -uśmiechnęłam się, na co Hazza odwzajemnił uśmiechem. Dziżys, jaki on ma rozpierdalający uśmiech *____*
Kiedy dojechaliśmy nad jezioro, od razu poczułam się jak w bajce. To miejsce było naprawdę magiczne i wyjątkowe. Nigdy nie widziałam czegoś takiego na oczy, po prostu czułam się nadzwyczajnie. Chyba ja jedyna tak się czułam, dla innych jakby to był normalny, codzienny widok. Może to ja jestem dziwna. Nevermind.
Później zaczęliśmy się wygłupiać. Chłopcy wrzucili nas do wody, byłyśmy całe mokre, potem suszenie na słońcu, i takie tam. Zbliżał się wieczór, lecz było jeszcze widno.
-Mam pomysł! -krzyknął zwariowany Lou.
-No, dajesz miszczuniu. -zaśmiałam się.
-Rozpalmy ognisko.
-O! Użyłeś wreszcie mózgu do czegoś pożytecznego. -zaczął się przekomarzać Styles, przez co wylądował w wodzie. Musiałam mu pomóc wysuszyć ubrania, bo kurde, dziecko nic nie umiało, haha :D Zdecydowanie zaczęło mi odpowiadać to towarzystwo.
Zgodnie z decyzją Louisa rozpaliliśmy ognisko. Wynaleźli kilka koców. Poprzykrywaliśmy się nimi, bo było chłodno. Zaczęliśmy spokojnie rozmawiać. Chłopcy zaczęli wspominać czasy X-Factor'a, a mi zakręciła się łezka w oku. Nie przypuszczałam, że tyle przeszli, aby tutaj, teraz razem siedzieć. W tym momencie poczułam się jak True Directioner (czy jak to tam Nicki o sobie mówi), chociaż niewiele o nich wiedziałam. Właśnie to było dziwne. Miałam ochotę się poryczeć, z pewnego powodu, dlatego przeprosiłam ich, powiedziałam, że muszę się przespacerować.
-Ej, Lilly, poczekaj na mnie. -zawołał za mną Harry.
Czekałam.
-Wszystko w porządku? -spytał kiedy już mnie dogonił.
-Tak, tak. Niby czemu miało by być inaczej? -mówiłam ze łzami w oczach, aż w pewnym momencie wybuchnęłam płaczem.
-Lilly...
-Wiesz... odkąd się o was dowiedziałam zaczęłam was hejtować. Nawet założyłam stronkę, coś w stylu "Nie jara mnie One Direction", chociaż niewiele o was wiedziałam. Moja siostra nawet o tym nie wiedziała, robiłam to anonimowo. Teraz gdy wspomnieliście o czasach kiedy się poznaliście to uświadomiłam sobie, że robiłam źle. Nie wiedziałam ile musieliście przejść, żebyście byli zespołem. Głupio mi teraz. Żałuję. Przepraszam, przepraszam...
Harry nic nie powiedział. Jedyne co zrobił to mnie przytulił i szepnął: "Nie przejmuj się". Trwało to długo, tak jakbyśmy zastygli w objęciach...

___________________________________________________
Dzisiejszy rozdział nawet długi. Nie szczególnie mi się podoba, ale chcę aby Harry jak najszybciej się zategował z Lilly :D Pozdrawiam i czekam na pozytywne komentarze. - Stylesowa xx

13 czerwca 2012

Rozdział 5.

-Drrrrrrrr!- pierwsza noc w nowym domu minęła bardzo dobrze, nawet się wyspałam. No ale oczywiście wredny budzik musiał mnie obudzić. W ogóle to kto go prosił o to? A no... w zasadzie to ja go nastawiłam. Nevermind.

-Lilly, idziesz ze mną na zakupy? Sklepy odzieżowe same się nie opróżnią.- zapytała Nicki.

-No raczej, że tak.

-To szybko ubieraj się. Jeszcze po drodze skoczymy pod apartament chłopaków.

-Chłopaków? Jakich chłopaków?

-No przecież to jasne. ONE DIRECTION!

-Dżizys, Nicki. Ty normalnie masz jakąś fobię czy coś.

-No cóż ja na to poradzę. Ale zbieraj się już małpo!

-Nie jestem małpą małpo!

Zaczęłam się przygotowywać do wyjścia. Słońce świeciło, ale jednak był chłodny wiatr. Ubrałam się, a do pojemnej, czarnej torby spakowałam: telefon, mp4, słuchawki, portfel, miętówki, aparat, długopis, kluczyki i notesik- no praktycznie to co zawsze.

Poszłam do kuchni gdzie czekała na mnie Nicki, objadając się kanapkami z masłem orzechowym i popijając sok pomarańczowy. Mimo, że nie byłam szczególnie głodna zrobiłam sobie jedną kanapkę i nalałam 2/4 szklanki soku. Po tym jak zjadłyśmy zaczęłyśmy się zbierać. Założyłam miętowe vansy i poganiałam siostrę.

-No czekaj chwilę!- darła się.

Mieszkałyśmy niemal w centrum Londynu, dlatego postanowiłyśmy pójść "z buta". Droga zajęła nam mniej więcej 10 minut.

-Lilly, jak ty to robisz, że ogarniasz już Londyn chociaż jesteś w nim jeden dzień.- zdziwiła się Nicki. -Wiesz gdzie iść, znasz drogę do centrum jak własną kieszeń.

-To proste jak budowa cepa (LOL). Jak jechaliśmy taksówką z lotniska to patrzyłam na drogę i jakoś tak po prostu zapamiętałam. Nic trudnego.

Doszłyśmy do Brent Cross, ale okazało się, że... przyszłyśmy za wcześnie! Centrum Handlowe było jeszcze zamknięte -.- Pech. Postanowiłyśmy pójść do kawiarni za rogiem, ale na chodniku, a prawie na drodze stało mnóstwo ludzi, konkretnie nastolatek, że aż nie dało się przejść. Zapytałam jakieś pierwszej lepszej dziewczyny o co chodzi, dlaczego tak stoją. Odpowiedziała mi coś po czym moja siostra ledwo co nie zemdlała. ONE DIRECTION TAM BYLI!!!!!!!

Nicki zaczęła się przepychać, jednocześnie ciągnąc mnie za sobą. Dziewczyny stojące obok były takie wkurzone, że się pchamy, ale moja siostra nic sobie z tego nie robiła. W końcu kilka dziewczyn staranowały nasze osoby. Jedna nawet uderzyła Nicki nogą w piszczel. Wyglądało to jak na polu bitwy i przypominało mi to jesień średniowiecza. No dobra, może przesadzam, ale wiecie... mam wybujałą wyobraźnię. To wszystko zauważyli chłopcy, którzy akurat wychodząc z kawiarni przechodzili obok nas. Uderzenie musiało być niesamowicie silne i bolesne, ponieważ Nicki zwijała się z bólu. Prosiłam podchodzące dziewczyny, aby mi pomogły ją podnieść, lecz one nie reagowały. Już miałam dzwonić po rodziców, ale nagle ktoś do nas podszedł. Był to Niall.

-To twoja przyjaciółka?- zapytał podnosząc Nicki z asfaltu.

-Nie, to moja siostra.- odpowiedziałam.

-Paul!- krzyknął.

Gdy ich manager, Paul do nas podszedł od razu wziął Nicki na ręce i ruszył w stronę limuzyny. Nialler i reszta chłopaków szli koło mnie i wypytywali się jak to się stało, a ja powoli zaczęłam im opowiadać. Nie zdawałam sobie sprawy, że obok mnie stali chłopcy z 1D, ci, których tak bardzo kocha moja siostra. Traktowałam ich jak zwykłych przechodniów, którzy zechcieli nam pomóc. Kiedy już wsiedliśmy do samochodu Paul poprosił mnie o numer telefonu do rodziców i po chwili zaczął do nich dzwonić. Powiedział im, że odwiozą nas do domu, bo w zasadzie mojej siostrze nic wielkiego się nie działo. Był to niesamowity ból (wiem, bo podobną sytuację miałam w gimnazjum), ale do przeżycia. Po prostu musiała się położyć i... leżeć.

-Lepiej się czujesz?- spytał Niall z czułością.

-Szczerze? Nie.- zaśmiała się Nicki. Nie wiem czy zdawała sobie sprawę, że właśnie siedzi w samochodzie z 1D, ba, rozmawia z nimi! Chyba po tym bólu jeszcze nie wróciła do siebie, heh.

-Skoro już siedzimy razem w samochodzie to się może poznamy.- zaproponował Liam.

-Nicki.-odpowiedziała, a widząc, że ja nie mam zamiaru się przedstawić dodała:

-A to jest Lilly, moja siostra.

-Tak, tak, siema.-powiedziałam i po koleji uścisnęłam każdą dłoń wyciągniętą w moim kierunku.

Rozmawiali, śmiali się. Byłam im wdzięczna za to co zrobili. Kiedy już dojechaliśmy do naszej posiadłości Nicki zaczęła im dziękować, że dla nas stracili swój cenny czas.

-Kochani jesteście -dodała, kiedy chciałyśmy odejść ale Loczek powiedział:

-Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.

-No my też mamy taką nadzieję.- rzekła podekscytowana Nicki.

-Co powiecie na małe spotkanie?- zaśmiał się Niall.

-Z chęcią. Gdzie? Kiedy? Jak?- mówiła cała rozpromieniona.

-Zostawmy to do ustalenia.- powiedział chłopak w koszulce w paski i podał mi jakąś małą karteczkę. Przypuszczam, że był tam numer telefonu. Paul nie był jakoś szczególnie zadowolony, że umawiają się z fankami, ale co tam.

-No Lilly, mam nadzieję, że ty też się pojawisz.-powiedział naodchodne Liam.

-No chyba nie. Nie przepadam za wa...

-No jasne, że przyjdzie!-skończyła za mnie Nicki i skierowała mnie w stronę bramy wejściowej.

Patrzyłyśmy na odjeżdżającą limuzynę, która po chwili zniknęła nam z pola widzenia.

___________________________________________________

Co tam ludziska? Cierpię na nudę i piszę... chociaż nie mam weny ♥ :D

Następny rozdział dopiero wtedy jak będą 3 komentarze ♥

6 czerwca 2012

Rozdział 4.

-Wstawaj pasztecie!
-Kurdeeeeeeeee, przestań. Nie jestem pasztetem!
-Zamknij morde, spinaj poślady i wychodzimy, nie?!
-Mother fucker, ogarnij się.
    Ohh, jak ja kocham rozmowy z moją siostrą <3 Zlekceważyłam jej nawoływania, odwróciłam się do niej plecami i po raz kolejny zamknęłam oczy. Nagle poczułam, że spadam. Staczam się, lecę, wibruje. What the fuck?! No w każdym razie poczułam ból w okolicach mojej pupeczki. Ta bitch zwaliła mnie z siedzenia!
-Mówiłam Ci, żebyś wstała. - powiedziałam dumna Nicki i dodała:
-Zbieraj się i idź po bagaże.
    Wolno wstałam z podłogi i wychodząc z samolotu masowałam obolały tyłek. Wysiadłam, a po chwili zastanowienia podeszłam do taśmy z bagażami i odebrałam swój. Wchodząc do pomieszczenia przeszłam koło ciachaochroniarza. Szeroko uśmiechnęłam się do niego, i wymruczałam mu koło ucha ciche ale ponętne "mrraauu". Lilly, why you're so stupid ?! Przyśpieszyłam i doszłam do samochodu rodziców. Wpakowałam się na tylne siedzenie i włożyłam słuchawki do uszu bo Nicki znowu puszczała tych swoich Łan Dajrekszynów. Ojciec odpalił samochód i gwałtownie odjechał.
-Ej, ej, ej! Stop! STOP! STOOOOOOOOP, NOOO MÓWIĘ! - ojciec nie wiedząc co się dzieje zatrzymał samochód, a matka popatrzyła na mnie z miną 'wtf Lilly? vas happenin Lilly? jesteś głupia Lilly?'.
-No bo zapomniałam walizki z lotniska. - i nagle, nie wiadomo z czego (obstawiam tu swoją głupotę) zaczęłam się śmiać. Napad jakiś. Nie wiem czy mój śmiech tak działa czy co ale wszyscy zaczęli się śmiać. Trzeba być porypanym. Tata jako pierwszy wrócił do stanu normalnego i znowu skierował nas w stronę lotniska. Będąc ma miejscu szybko wysiadłam i pobiegłam w stronę walizki. Stała tam. Taka bezbronna, samotna i smutna. O dżizas, walizka może być bezbronna, samotna i smutna?! Ojciec włożył ją do bagażnika i odjechaliśmy.

-O fuck, jacieszpierdziele, MAMO! TATO!  TO JEST NASZ DOM?!?! - darłam się jak dziecko z ADHD ale co się dziwić. Przed sobą miałam piękny dom. Baa, ville ! Był dosyć wysoki. Miał śliczny brzoskwiniowy kolor. Miał ogroooooooooooomny basen. I kort do tenisa. I jeszcze w cholere innych nieokreślonych miejsc.
-JEZU, TEN DOM JEST WYJEBANY W KOSMOS! - krzyknęła nagle Nicki na co mama od razu upomniała ją za słownictwo.
-Mamo uspokój się, ona ma rację! - rodzicielka tylko pokręciła głową z dezaprobatą i odeszła.
-Może pójdziecie zobaczyć wnętrze? - zapytał ojciec obładowany bagażami. Energicznie pokiwałam głową i razem z siostrą pobiegłyśmy do domu.
-Nie, nie! Wcale nie potrzebuję pomocy! - krzyknął ojciec za nami i uśmiechnął się pod nosem.
    Wchodząc do domu ujrzałam duży hol, a na prawo od niego przestronną kuchnię. Była w kolorach beżu i brązu. Od kuchni przechodziło się do dużej jadalni a od niej do wieeeelkiego salonu z miękkimi sofami i wielkim TV. W rogu stał kominek, a na nim kilka naszych fotografii. Na ścianach wisiały różne obrazy. Obok kominka stało... Ej Lilly, STOP. IDZIEMY DO POKOJU A NIE! Od razu pobiegłam schodami w górę i otwierałam wszystkie możliwe drzwi. Łazienka, pokój gościnny, jakieś coś i pokój. Na pewno był on Nicki bo na ścianach  wisiały plakaty 1D. No nie, oni mnie prześladują. Wyszłam z pokoju Nicki i skierowałam się do ostatnich drzwi. Wzięłam głęboki oddech i nacisnęłam klamkę. Moim oczom ukazał się duży pokój z granatowo-szarymi ścianami. Na ścianach było kilka fotografii z NY, na których znajdowali się moi przyjaciele. Łza zakręciła mi się w oku, kiedy o nich pomyślałam. W prawym rogu znajdowało się duuuże łózko z milionem poduszek na nim. Na przeciw łózka znajdowało się biurko z motywem UK. Po lewej stronie, na całej, caluteńkiej ścianie rozciągała się gigantyczna garderoba! Weszłam do niej i od razu zatopiłam się w świecie butów, sukienek, torebek... Łoooooooo, dziewczyno ogarnij się! JEZU, JEZU, JEZU! Miazga, nie?!


~~
No siema ludziska! Jak u Was? :> Jak widzicie są małe zmiany na blogu :pp I jak?
Wiem, że długo nie było żadnego rozdziało ale oczywiście Wiczka miała lenia :D Ale już jest. Co prawda jest dosyć dużo opisów ale za niedługo zrobi się ciekawiej ; >
Kolejny rozdział pojawi się po 3 komentarzach, pozdro <3

+ przepraszam za końcówkę, która jakoś dziwnie się ułożyła -,-

12 maja 2012

Rozdział 3.

Tłumaczyłam Kelly dlaczego i gdzie się wyprowadzamy, ale miałam wrażenie jakby była nieobecna.
-Kelly, wszystko w porządku? -zapytałam.
-Ale, ale... Jak to się wyprowadzacie. Chcesz mnie zostawić? -powiedziała ze łzami w oczach.
-Nie, w życiu bym cię nie zostawiła... ale muszę. Wiesz jak bardzo chcę tu zostać ale nie mogę. Przecież rodzice nie pozwolą mi tu zostać samej. Będziemy się odwiedzać, no wiesz... Wakacje, ferie zimowe...
-Ale... ja nie dam rady sama. Nie poradzę sobie.- Kelly od zawsze była bardzo wrażliwa. Często płakała jeśli jej coś nie wychodziło.
-Poradzisz, ja w ciebie wierzę. A z resztą możemy codziennie godzinami rozmawiać przez telefon, albo nawet pogadamy na skype.
Mocno się przytuliłyśmy, a ja na ucho wyszeptałam jej:
-Masz być silna, rozumiesz? Zero płakania, zero. Rozumiesz? ZERO.
-Lilly.
-Tak?
-Będę silna. Ale obiecaj. Będziemy miały ze sobą stały kontakt, tak? -spytała, a ja jak to robiłam w dzieciństwie, przysięgłam jej na paluszek.
Zeszłyśmy na parter gdzie było całkowicie pusto, przed moimi oczami były tylko walizki i rodzina. Wszyscy bez słów zaczęli powoli wychodzić z mieszkania oglądając się na wszystkie strony, żeby jeszcze raz, ostatni raz popatrzeć jak mieszkaliśmy. Jednak ja szłam prosto, chciałam mieć to już za sobą. Nie chciałam patrzeć, bo ciągle powracałyby mi wspomnienia.
-No cóż. To już chyba jest koniec... -powiedziałam będąc przy taksówce, która przyjechała jakiś czas temu.
Kelly jeszcze raz mocno mnie przytuliła i dała mi niewielkie, prostokątne "coś" zapakowane w piękny papier ozdobny.
-To dla ciebie. Miał być to prezent z okazji miesiąca naszej przyjaźni, ale myślę, że nada się na pożegnanie.-rzekła. -Ale obiecaj mi, że odpakujesz to dopiero jak będziesz w Londynie i... wyślij eska, czy ci się podoba.
-Dziękuję, jesteś kochana. -odrzekłam i dałam jej buziaka w policzek.
Kiedy wsiedliśmy do taksówki ostatni raz pomachałam Kelly, a ona ze smutnym wyrazem twarzy mi odmachała, ale nadal stała przy naszym mieszkaniu... a raczej starym mieszkaniu.
-No i zaczyna się nowy rozdział w moim życiu!!! Jeeeeeeeeeeeeeeeeej, jak bardzo się cieszę! Już nie mogę się... -zaczęła podekscytowana Nicky, ale nie skończyła kiedy zobaczyła, że jestem smutna z powodu wyjazdu.
Gdy dojechaliśmy na lotnisko okazało się, że o mało się nie spóźniliśmy na samolot. W biegu załatwialiśmy formalności, a odetchnęliśmy dopiero kiedy siedliśmy na swoich miejscach. Niestety siedziałam obok mojej siostry. Nie minęło pięć minut po starcie a Nicki już włączyła piosenki jej ulubionego zespołu, One Direction, którego z niewiadomych powodów nie trawię. OK, jeszcze bym zrozumiała jakby miała założone słuchawki i słuchała z taką głośnością, abym ja nie musiała słyszeć. Ale nie. No gdzieżby! Przecież ona musi słuchać na fulla z słuchawkami koło szyi.
-Ścisz ten szajs! -wrzasnęłam.
-Masz jakiś problem to wyjmij swoje słuchawki i też słuchaj na fulla, wtedy nie będziesz nic słyszeć. -no! Moja siostra wreszcie powiedziała coś mądrego!
Szperałam w torbie szukając słuchawek ale okazało się, że... włożyłam je do walizki. Jedyne co mogłam zrobić to strzelić sobie samej facepalma.
-Zajebiście! Przez 8 godzin będę słuchać tych pisków.
-Lilly, weź się ogarnij! Oni są słodcy, kochani, a do tego bosko śpiewają.
-To ty się ogarnij siostrzyczko. Może i są przystojni ale śpiewają całkiem normalnie.
-Czyli jednak ich lubisz?
-Nie, no co ty! Wcale! Chyba.
-Chyba?
-No dobra, może troszeeeeeczkę.
-Wreszcie, chociaż do mojego upragnionego celu jeszcze daleko.
-A jaki jest ten cel?
-Żebyś dołączyła do Directioners, oczywiście.
-Hahahahahahha, na razie nie mam takiego zamiaru.
-Ale jest szansa?
-Mooooże... ale taka malusieeeńka.
-Dobrze, dobrze. Dam radę.
-Świrus z ciebie! Mimo, że czasem mnie wkurzasz i tak cię kocham.
-Teraz czas żebyś pokochała i 1D, jak ja.
-No chyba śnisz. -odrzekłam i walnęłam ją przyjacielsko z ramię. Młoda się chciała odegrać, toteż założyła mi na uszy słuchawki, w której leciała któraś z piosenek One Direction. Nawet fajna nuta, mimo że usłyszałam tylko końcówkę, czyli "That's what makes you beautiful!", bardzo mi się spodobało. Nie wiem czemu ale zawsze sądziłam, że to piątka pedalskich chłopczyków, którzy śpiewają piszczącym, dziewczyńskim głosem, podobnie jak Bieber (z całym szacunkiem dla Beliebers). Najgłupsze i najdziwniejsze jest to, że sądziłam tak jeszcze przed usłyszeniem ich piosenek. Nie to żebym była jakąś ich fanką, albo jak to Nicki mówi- Directionerką, ale naprawdę nie mam nic do nich. To prawda, że jeszcze kilka dni temu wydzierałam się na siostrę kiedy nuciła "WMYB", ale teraz... sama ją nucę o.O Kobieta zmienną jest, hahahahhaha!
-Coś mi się wydaje, że jeszcze się przekonasz do bycia jedną z Directioners.- powiedziała siostra i mrugnęła jednym okiem.
-Na razie to się skup na jedzeniu, bo zaraz ten chińczyk zeżre ci bułkę, hahhahahahahha.- wybuchnęłam śmiechem widząc jakiegoś chińczyka śliniącego się na widok bułki, którą jadła Nicky. Na szczęście chińczyk nic nie zrozumiał ale dziwnie się popatrzył. -A tak w ogóle, to po co ty tyle żresz pasztecie mały? Jak tak dalej pójdzie to będziesz miała fałdów więcej, niż pieniędzy zarabia Gates.
-Po pierwsze, to nie mów do mnie "pasztecie". Po drugie: spalę to! A po trzecie: no wiesz, muszę upodobnić się do Nialler'a.- odpowiedziała ze złośliwym uśmieszkiem.
-Boooooże, ty masz fioła na jego punkcie. Chociaż tyle, że nie wyprowadziliśmy się do Irlandii.- zaśmiałam się.
-A skąd ty wiesz, że on pochodzi z Irlandii?!?!?!- zdziwiła się siostra, a jej oczy przybrały wielkość oczu kota ze Shreka.
-Jak mam nie wiedzieć skoro ty ciągle o nim nawijasz.- odpowiedziałam.
-Oj tam, oj tam.
Nie miałam siły już debatować się z siostrą i usnęłam. Mniej więcej tak wyglądało 3/4 drogi.


_____________________________________________________________________________
Denny, nudny i do dupy- właśnie taki jest rozdział! :D Ale mam nadzieję, że Mrs. Styles napisze coś bardziej twórczego :3
W ogóle ktoś to czyta? ^^ Jeśli pod postem będą choćby 3 komentarze, pojawi się następny rozdział.

Rozdział 2.

Nie wytrzymałam. Poryczałam się cała. Nie wierzę, że już dzisiaj wieczorem zostawię dom, USA, przyjaciół-prawdziwych przyjaciół. Nie wiem co na to Kelly, najpierw muszę ogarnąć wszystko. Po kolei. Po przeprowadzce z Californii do Nowego Jorku rodzice obiecywali, że to już ostatnia przeprowadzka (było ich wieeeele). Więc byłam pewna, że mogę spokojnie znaleźć sobie przyjaciół, ale tak żeby później ich nie zostawiać przez głupią przeprowadzkę. Ale to oczywiście było zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe.
-Liiiiiiiiiiiiiiiily!!-wykrzyczała matka -Spakowałaś się już?!?!?!
-Praaaaaaaaawie!!-odpowiedziałam. Tak naprawdę byłam już spakowana ale chciałam jak najbardziej przedłużać czas spędzony w domu dzisiejszego dnia. Nie mogłam zrozumieć dlaczego oni mi to robią. Jak mogą być takimi materialistami?! Nie potrafiłam znaleźć odpowiedzi na żadne z tych pytań.
-Lilly, myślisz że w tej sukience przypodobam się Niall'owi?- zapytała moja psychiczna siostra.
-Po pierwsze: oddawaj, bo to moja sukienka. A po drugie: myślisz, że ich poznasz? Hahahhahaaha. Nicky, proszę, weź się ogarnij.
-Jak tylko mnie zobaczy od razu się zakocha.-rozmarzała. -Nikt nie jest w stanie się oprzeć memu wdzięku.
-Hahahahahahaha. Normalnie nie trzeba płacić za kablówkę, żeby oglądnąć kabaret- wystarczy tu przyjść.-roześmiałam się.
-Ja w przeciwieństwie od Ciebie potrafię zrozumieć decyzję rodziców.-rzekła.
-Bo Ty się cieszysz z wyjazdu, masz jego pozytywne strony. A no i miałaś tylko Ann, która w zasadzie nie była nigdy twojąprzyjaciółką. -odrzekłam.
-Jak nie była jak była?!
-Pamiętasz jak nawzajem się obgadywałyście? To jest prawdziwa przyjaźń?- zapytałam z ironią w głosie. Nicki nie odezwała się tylko wyszła.
Mimo tej zabawnej sytuacji nie było mi do śmiechu. To dziś, tak dziś miałam zostawić to wszystko i jechać do Anglii. Nawet z tego wszystkiego nie powiadomiłam o tym Kelly. Szybko wzięłam telefon do dłoni i wystukałam wiadomość: "Jak możesz to wpadnij do mnie jak najszybciej!".
-Oj, nie będzie to wesoła rozmowa.-powiedziałam klikając na komórce "wyślij".
Nie musiałam długo czekać na odpowiedź ze strony Kelly, z której wynikało, że będzie za kilka minut. Zeszłam na parter i nalewając sok pomarańczowy usłyszałam dźwięk dzwonka. Oczywiście tak jak myślałam- to była Kelly.
-Co się dzieje słoneczko?- spytała ściągając trampki.
-Chodź. Opowiem Ci u góry. -oznajmiłam. Wzięłam szklanki i karton soku kierując się w stronę mojego pokoju.
-To co się dzieje?- zapytała przyjaciółka kiedy byłyśmy już w pokoju.
-No wiesz...- przerwałam.
-Taaak?- powiedziała i łyknęła sok.
-Przeprowadzam się.-odpowiedziałam i jedyny obraz jaki miałam przed sobą to kremowy dywan z plamą od soku i krztusząca się Kelly.
-Że co?!?!- spytała zdzwiona.



_________________________________________________________________
Sorry, że taki nudny i beznadziejny rozdział ale nie mam weny :O No przepraszam -.-

1 kwietnia 2012

Rozdział 1.

-Baby You light up my world like nobody else the way that You to flip your hair gets me overwhelmed! - no taaaak. Moja wkurzającą siostra znowu zaczyna swoje 'popisy'. Ile można tego słuchać?!
-Zamknij się leszczu!
-No chyba śnisz! - odkrzyknęła i znowu zaczęła śpiewać, tylko 2razy głośniej. Wrr!
-Lilly! Nicki! Chodźcie na dół! - uff.. I znowu mama uratowała mnie od ogłuchnięcia.
-Więc o co chodzi? - zapytałam kiedy byliśmy wszyscy w komplecie. Rodzice popatrzyli na siebie i dalej nic nie mówili.
-No powiecie w końcu? - zapytałam zniecierpliwiona.
-Wiem, że to na pewno Was nie ucieszy ale... Przeprowadzamy się.
-Że proszę?! Jak to przeprowadzamy?! To jakiś żart, prawda?! - popatrzyłam najpierw na mamę, później na tatę. Oboje patrzyli na nas z grobowymi minami. Czyli to prawda!
-Ale dlaczego?! Gdzie?! Co z moimi przyjaciółmi, szkołą?! - odezwała się dotąd milcząca Nicki.
-Przeprowadzamy się do Londynu, tata dostał tam lepszą pracę. O szkołę nie musicie się martwić. I tak za kilka dni zaczynają się wakacje. - odpowiedziała mama, a po chwili odwróciła głowę i tępo patrzyła w okno. Jakby było tam coś ciekawego...
-Do Londynu?! Aaaaaa! Przecież tam mieszka One Direction!!! - zaczęła piszczeć, skakać i ściskać rodziców Nicki. Boże! Ona znowu!
-Do Ciebie nic nie dociera?! - krzyknęłam do Nicki, by po chwili zwrócić się do rodziców -A wy... - przerwałam na chwilę i wskazałam palcem na rodziców. -Jak... Jak wy możecie mi to robić?!
-Dziecko... - zaczęła mama ale nie dane było jej skończyć.
-Nie. Wiecie ile pracowałam na to by te rozwydrzone dzieciaki ze szkoły postrzegały mnie inaczej niż do tej pory, ile w to włożyłam pracy, ile łez wylałam. A wy tak po prostu chcecie to zniszczyć?!
-My nie zmienimy decyzji kochanie. Bilety są zarezerwowane, nie odwołamy tego tak nagle. Zresztą tata przyjął już tą pracę. Przykro mi...
-Przykro? Proszę Cię. Nie obchodzi Was jak będę traktowana, prawda? Nie obchodzi Was co czuję?! - krzyczałam. -Nie jestem jakąś pieprzoną materialistką! Nie potrzebuję tych wszystkich, drogich rzeczy! Ciuchów i gadżetów! To mi nie da szczęścia! Do tej pory dawała mi je Kelly, przynajmniej wiem, że mogłam na nią liczyć. Przecież dobrze wiecie, że w taki sposób nie oddacie mi tego, co właśnie mi zabieracie! Nienawidzę Was! - krzyczałam zrozpaczona.
Pobiegłam do swojego pokoju. Kolejny raz mi to robią. Kolejny raz niszczą mi to wszystko na co tak długo pracowałam. Niszczą moje życie, które próbowałam jakoś poskładać. Dla nich pieniądze są ważniejsze. Materialiści! Pieprzeni materialiści! Nie cierpię ich! - pomyślałam i zaczęłam kopać szafkę nocną. Po mojej twarzy zaczęły spływać łzy. Nie! Bądź silna! - powtarzałam sobie. Musisz być, zawsze jesteś. Zabrałam się za pakowanie. W NY będę tylko przez cały jutrzejszy dzień, wieczorem wyjeżdżam. Jeszcze tylko ostatnia łza spłynęłam po moim policzku, którą niezdarnie wytarłam ręką...



______

No i pierwszy rozdział ! : 33 Jak to bywa na początku nie jest długi.
Huhuhu , powiem , że nie było ciężko. Średnio mi się podoba, ale to będzie zależało od was ;)) Nie wiem do kogo pisze bo i tak na razie nikt tego nie czyta ale co taaaam ^^ Na dzisiaj koniec, nie wiem będzie nowy rozdział, także... BĄDŹCIE CZUJNI ! :DD

xoxo, Mrs. Styles